sobota, 28 stycznia 2012

Co z tym poczuciem własnej wartości?

Już kilka razy zdarzyło  mi się czytać posty, w którym tematem przewodnim był "brak szacunku do samej siebie z powodu przejścia na macierzyński/wychowawczy i braku pracy". Tak jakby posiadanie pracy było wyznacznikiem szacunku do własnej osoby. Ja tam nie wiem, może ja jakaś zacofana jestem, z epoki średniowiecza (chociaż nie mam poglądu, że miejsce kobiety jest w kuchni), ale uważam, że byłam najszczęśliwszą osobą na macierzyńskim i gdyby ktoś dał mi wybór, to zostałabym na tym macierzyńskim CO NAJMNIEJ trzy lata. Mieszkanie byłoby wysprzątane, obiad ugotowany, a ja mogłabym czytać, wychodzić na miasto i robić inne rzeczy, na które nie mam teraz czasu. Wtedy miałam szczęścia i szacunku do siebie na kopy.
Tymczasem nikt mi wyboru nie dał. Musiałam wrócić do pracy i przeklinam dzień, w którym to się stało. Nie dosyć, że dziecko prawie mnie nie widuje, to nie mam czasu dla siebie. Wariuję, dostaję spazmów, ale to nie pomaga, bo praca, praca i praca. To nie znaczy, że nie kocham tego, co robię, ale zdecydowanie szczęśliwsza jestem, siedząc w domu. Nie znaczy to też, że dzisiaj nie mam do siebie szacunku, ale wolałam siedzieć w domu. Dlatego naprawdę nie rozumiem tych kobiet.
Ale być może funkcjonuje tutaj zasada, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz