Nie chcę zbyt wcześnie wyskakiwać z fanfarami zwycięstwa, ale potomek już drugi dzień z rzędu chodzi w gatkach i siada na nocnik. W pierwszy dzień latał z gołym tyłkiem po domu i po dwóch pokazówkach (czyli zaczyna sikać i bach na nocnik) załapał o co chodzi i siadał sam. Oczywiście za każdym razem trąbiliśmy, klaskaliśmy, zachwycaliśmy się siuśkami i czego to tam jeszcze nie było, a wszystko to we własnym zakresie, bo nocnik sam nie ma wbudowanego mechanizmu dzwoniącego. Dzisiaj natomiast założyliśmy na próbę majtki i najpierw co 3 minuty indagowaliśmy potomka, czy przypadkiem nie chce siku, a potem pozostawiliśmy to przypadkowi. I ZAWOŁAŁ!
Dlatego też ogłaszam wstępny sukces.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz