Słownictwo poszerza się w tempie niesamowitym. "Oko" i "nos" to już teraz betka. Tylko onomatopeja nieco nam kuleje. Piesek robi "hau, hau", ale już kotek robi "mmmmmmmmmmm", a krówka krótkie i dosadne "M" :)
Do tego próbujemy zawalczyć z nocnikiem. Na razie średnio się udaje. Adam, owszem, chętnie sobie usiądzie, a jak się zdarzy wysikać, to jest super i wszyscy się cieszymy, ale siada na krótko i trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia, żeby siuśki złapać. Także jeszcze trochę to chyba potrwa, ale broni nie składamy, nadal mam nadzieję w te wakacje nauczyć go sikać do nocnika :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz