piątek, 2 września 2011

Przedszkole...

...a właściwie Zespół Żłobkowo - Przedszkolny, ale mniejsza o nazwy. Jest tam grupa dwulatków, do której mój syn ma zaszczyt uczęszczać. Jak na razie drugi dzień. W pierwszym dniu było źle. Płacz, wycie i to ciągłe "mama, mama !!!!!!!!!!!!!!!!!!" wykrzyczane milion razy z całej siły. Nie dałam się. Było mi go szkoda, ale nie ma innego wyjścia, musi się przyzwyczaić i, jak znam życie, pokocha przedszkole z całego serca. Drugi dzień wcale nie lepszy. Wszedł do przedszkola z uśmiechem na ustach, ale już wprowadzenie go do sali zaowocowało wrzaskiem. 
Przeżyjemy.

1 komentarz:

  1. pewnie, że przeżyjecie. podobno sama nieźle fiksowałam jak pierwszy raz poszłam do przedszkola, ale moi rodzice dali radę, więc i Wy dacie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń