...a właściwie Zespół Żłobkowo - Przedszkolny, ale mniejsza o nazwy. Jest tam grupa dwulatków, do której mój syn ma zaszczyt uczęszczać. Jak na razie drugi dzień. W pierwszym dniu było źle. Płacz, wycie i to ciągłe "mama, mama !!!!!!!!!!!!!!!!!!" wykrzyczane milion razy z całej siły. Nie dałam się. Było mi go szkoda, ale nie ma innego wyjścia, musi się przyzwyczaić i, jak znam życie, pokocha przedszkole z całego serca. Drugi dzień wcale nie lepszy. Wszedł do przedszkola z uśmiechem na ustach, ale już wprowadzenie go do sali zaowocowało wrzaskiem.
Przeżyjemy.
pewnie, że przeżyjecie. podobno sama nieźle fiksowałam jak pierwszy raz poszłam do przedszkola, ale moi rodzice dali radę, więc i Wy dacie. pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń