czwartek, 29 grudnia 2011

Nocnik.

Nie chcę zbyt wcześnie wyskakiwać z fanfarami zwycięstwa, ale potomek już drugi dzień z rzędu chodzi w gatkach i siada na nocnik. W pierwszy dzień latał z gołym tyłkiem po domu i po dwóch pokazówkach (czyli zaczyna sikać i bach na nocnik) załapał o co chodzi i siadał sam. Oczywiście za każdym razem trąbiliśmy, klaskaliśmy, zachwycaliśmy się siuśkami i czego to tam jeszcze nie było, a wszystko to we własnym zakresie, bo nocnik sam nie ma wbudowanego mechanizmu dzwoniącego. Dzisiaj natomiast założyliśmy na próbę majtki i najpierw co 3 minuty indagowaliśmy potomka, czy przypadkiem nie chce siku, a potem pozostawiliśmy to przypadkowi. I ZAWOŁAŁ! 
Dlatego też ogłaszam wstępny sukces.

środa, 28 grudnia 2011

Moje grzeczne dziecko.

Tak ostatnio narzekałam, że z Młodym na głowie nie mogę się wyspać... Wygląda na to, że albo przeczytał ten post, albo ma jakieś zdolności, o których mi nie było do tej pory wiadomo, ponieważ zaczął nie tylko przesypiać noce, ale również dawać matce spać do oporu. 
Jak każdy nauczyciel i nie - nauczyciel wie, my nieroby mamy cały tydzień wolnego na święta. Już byłam pogodzona z faktem, że i tak będę musiała wstawać o świcie, bo tak budzi się mój syn, kiedy okazało się, że w ramach bonusu syn pozwala mi spokojnie się wyspać. Budzi się około szóstej, dostaje butlę (wiem, że może w jego wieku to już nie powinien, ale to taki kolejny mój mały grzeszek złej matki) i idzie spać. Potem pewnie wstaje, bo gdy sama się budzę, zastaję  mojego syna ochoczo czytającego bajeczki w łóżeczku albo bawiącego się samochodzikiem albo innym ustrojstwem. A o której to się budzę? Uwaga, uwaga, przed 10 rano!!! 
Dlatego właśnie uważam, że życie jest piękne.