Nie mogę narzekać na nudę, jeśli chodzi o mojego syna. Jak tylko napisałam, że mówi za mało jak na dwulatka, to on postanowił pokazać mi, że jednak mówi dużo. I tak do naszego słownika doszło:
eka (ręka)
jako (jabłko)
ogi (nogi)
ama (reklama)
odi (samochody)
Z kolei ze słów, o których ostatnio zapomniałam:
buti
liść (bez jaj, mówi dokładnie LIŚĆ)
auko (auto)
opa
usiu usiu
siusiu (nie woła jeszcze, ale mówi)
bach
łała (kaczka, ale krokodyl też)
opa
usiu usiu
siusiu (nie woła jeszcze, ale mówi)
bach
łała (kaczka, ale krokodyl też)
Pewnie zapomniałam o co najmniej kilku innych, ale to już nie ważne.
Patrzę tak na te słowa, z których część może zrozumieć tylko matka :) i tak sobie myślę, że warto by rozpisać jakiś konkurs pod tytułem "co moje dziecko ma na myśli". A najciekawiej będzie, jak dam słowo, którego sama nie rozumiem i będę z radością patrzeć na rozwiązania. Bo też zdarza mi się przytakiwać mojemu dziecku i nie mieć absolutnie żadnego pojęcia, co też ono do mnie mówi :) Czy to tylko ja, czy inni też tak mają?
"Bo też zdarza mi się przytakiwać mojemu dziecku i nie mieć absolutnie żadnego pojęcia, co też ono do mnie mówi :) "
OdpowiedzUsuńteż tak mam :)))