wtorek, 25 października 2011

I kolejne słowa.

Nie mogę narzekać na nudę, jeśli chodzi o mojego syna. Jak tylko napisałam, że mówi za mało jak na dwulatka, to on postanowił pokazać mi, że jednak mówi dużo. I tak do naszego słownika doszło:
eka (ręka)
jako (jabłko)
ogi (nogi)
ama (reklama)
odi (samochody)

Z kolei ze słów, o których ostatnio zapomniałam:
buti
liść (bez jaj, mówi dokładnie LIŚĆ) 
auko (auto)
opa
usiu usiu
siusiu (nie woła jeszcze, ale mówi)
bach
łała (kaczka, ale krokodyl też) 

Pewnie zapomniałam o co najmniej kilku innych, ale to już nie ważne.
Patrzę tak na te słowa, z których część może zrozumieć tylko matka :) i tak sobie myślę, że warto by rozpisać jakiś konkurs pod tytułem "co moje dziecko ma na myśli". A najciekawiej będzie, jak dam słowo, którego sama nie rozumiem i będę z radością patrzeć na rozwiązania. Bo też zdarza mi się przytakiwać mojemu dziecku i nie mieć absolutnie żadnego pojęcia, co też ono do mnie mówi :) Czy to tylko ja, czy inni też tak mają?

1 komentarz:

  1. "Bo też zdarza mi się przytakiwać mojemu dziecku i nie mieć absolutnie żadnego pojęcia, co też ono do mnie mówi :) "
    też tak mam :)))

    OdpowiedzUsuń